Jak mówić do mikrofonu

Mikrofon jest narzędziem do wzmacniania głosu, a nie magicznym zamiennikiem dla dobrej wypowiedzi wokalnej. Nie sprawi, że nudny głos stanie się nagle głosem interesującym. Będzie to wciąż nudny głos – po prostu głośniejszy.

Aby zaangażować odbiorców i ustalić tożsamość, jako mówcy nadal musicie mówić pełnym głosem. Nawet, gdy korzystacie z mikrofonu. Pod presją prezentacji, czy przed publicznością, orator może stracić naturalny wokal wypowiedzi. Bądźcie świadomi tego ryzyka i ochrońcie się przed nim.

Podczas ćwiczeń, eksperymentujcie z głośnością, wysokością tonu, i rytmem w celu osiągnięcia optymalnej ekspresji i nacisku. Zmieniając swoją głośność, ton i rytm głosu, będziecie w stanie przekazać sens i emocje. Bez takich wariacji, Wasz głos będzie brzmiał nudnie, monotonne i nienaturalnie. Pomimo, że używacie mikrofonu, publiczność nadal będzie wsłuchiwać się w emocje i wskazówki semantyczne zawarte w Waszym głosie; sygnały, których mikrofon nie dostarcza sam z siebie. Używając wokalnej różnorodności, upewnijcie się, że słuchacze rozumieją i czują ton wiadomości, którą im przekazujecie.

Dowiedzcie się, jak działa mikrofon.

Oczywista rzecz, jak może się wydawać. Wiecie, kiedy mikrofon jest włączony lub wyłączony. Niemniej jednak, na pewno nie chcecie być przyłapani na upublicznieniu uwagi, która w zamierzeniu miała być tylko prywatnym komentarzem „poza anteną”.

Jeden ze znanych wszystkim polityków popełnił kilkakrotnie podobne faux pas. Nie chcecie też świetnie rozpocząć, tylko po to, aby po chwili zorientować się, że mikrofon jest wyłączony. Takie potknięcie wytrąci Was z rytmu na dobrych kilka chwil. Upewnijcie się, że pamiętacie o istnieniu trybów ON/OFF/MUTE występujących w różnych modelach mikrofonów.

Większość mikrofonów pojemnościowych działa najlepiej, gdy umieścicie je około 20–30 centymetrów poniżej brody, idealnie w centrum. Jeżeli mikrofon znajduje się zbyt blisko Waszych ust, to będzie tworzyć tzw. hot i cold spots przy obracaniu głowy. Utworzy się wówczas efekt przejeżdżającego pociągu, gdzie poziom głosu będzie stopniowo narastał i wraz z kątem obrotu głowy „odjeżdżał” w przeciwnym kierunku. Takiego efektu pseudo stereo, na pewno chcecie uniknąć.

(Wyobraźcie sobie, że u podstawy litery „V” znajduje się z mikrofon. Możecie obracać głowę w obrębie górnych elementów litery „V” i być słyszanymi.)

Ze względu na swoją charakterystykę i właściwości, mikrofon dynamiczny powinniście umieścić bliżej ust, niż ma to miejsce w przypadku mikrofonów pojemnościowych. Z reguły, 3-5 cm jest najlepszym dystansem.

Nigdy nie dotykajcie ustami do grilla mikrofonu.

Po pierwsze, wilgoć niezbyt pozytywnie wpływa na trwałość instrumentu. Po drugie, szelest wytworzony przy pocieraniu ustami o obudowę, z pewnością przedostanie się do nagrania końcowego. Dodam, że mikrofony dynamiczne są bardziej podatne na efekt hot i cold spots, ze względu na swoją kierunkowość. Jeśli mikrofon umieszczony jest zbyt blisko, będzie on wzmacniać każdy Wasz oddech, każdy trzask szczęki, każde kliknięcie i syk wymawianych słów. Może także tworzyć irytujące przydźwięki, popping, czy sprzężenia zwrotne, których większość słuchaczy raczej nie lubi. Podczas, gdy odbiorcy mogą zaakceptować jeden lub dwa takie incydenty, z pewnością nie będą tolerować powtarzającego się problemu. Upewnijcie się, że wszelkie wisiorki, kable słuchawkowe, czy nawet włosy (o ile macie długie) znajdują się w bezpiecznej odległości od mikrofonu. Jeśli otrą się o mikrofon podczas ruchu głowy lub zmiany pozycji ciała, każdy mały szelest zostanie wzmocniony i wyemitowany na antenie.

Dobra postawa.

Aby utworzyć dźwięk, aparat głosowy potrzebuje oddechu i przestrzeni. Starajcie się mówić stojąc lub siedząc prosto, ustawiając głowę i kark w jednej linii z kręgosłupem. Jeśli jesteście przygarbieni, zgięci lub spięci, wytworzone fale dźwiękowe odbijać się będą wokół gardła, zamiast płynąć w stronę mikrofonu. Skręcenie lub zgięcie karku od razu wystawia Wasz głos na biomechaniczną niekorzyść!

Trzymając głowę do góry i nie patrząc w dół, będziecie mieli pewność, że podczas mowy, powietrze wypływa gładko z ust. Siedząc prosto, możecie poprawić dźwięk głosu i umożliwić najbardziej efektywne wykorzystanie mikrofonu. W pionowej postawie, nie będziecie mówić „do” mikrofonu, ale tak, jakby „przez” mikrofon, a tego właśnie chcecie. Rozgrzejcie się, aby uniknąć napięcia gardłowego. Z reguły, kilka zdań wystarczy, aby krtań i struny głosowe „rozciągnęły” się, a napięcia ustąpiły.

Przekaz musi być czytelny.

Inaczej mówimy w komunikacji międzyludzkiej, a całkiem inaczej należy mówić do mikrofonu. Podczas mówienia do mikrofonu, otwierajcie usta szeroko i za wszelką cenę unikajcie „cedzenia” przez zęby.

Jak już wcześniej wspomniałem, dźwięk potrzebuje przestrzeni. Zwróćcie uwagę na to, jak piosenkarze używają swoich aparatów mowy? Szeroko rozwarte usta, nie mają na celu pochwalenie się białym uzębieniem, a właśnie umożliwienie płynnego przedostania się dźwięku ze strun głosowych i krtani, do odbiorcy.

Proponuję proste ćwiczenie i nie jest to bynajmniej żart.

Zaopatrzcie się w dziecięcy gryzak o przekroju ok. 4–6 cm. Może to być również zwyczajne pudełko od zapałek szczelnie owinięte taśmą samoprzylepną, tak, aby szybko nie zwilgotniało.

Umieście pudełko między zębami uniemożliwiając tym samym zamknięcie ust, czy szczęki. Naturalnie, aby nie narazić się na pośmiewisko, proponuję wykonywać to ćwiczenie w odosobnieniu.

Zacznijcie czytać książkę, bądź artykuł z internetu na głos. Kompletnie niezrozumiałe, nieprawdaż?

Nie przejmujcie się tym i praktykujcie dalej.

Po kilkunastu godzinach ćwiczeń (czas ten, naturalnie uzależniony będzie od determinacji i predyspozycji indywidualnych) Wasze mięśnie szczęki, usta i język „nauczą się” mówić czytelnie i automatycznie szeroko otwierać usta podczas tejże podstawowej czynności, jaką jest mowa. Słuchacze z pewnością docenią wasz wysiłek.

Radiowy głos.

Niski, ciepły, spokojny.

Nie każdy jednak został w taki wyposażony. Barwa głosu jest czynnikiem bardzo indywidualnym i niestety, bez ingerencji chirurgicznej nie będziecie w stanie jej zmienić. Ale, możecie nagiąć trochę zasady fizyki i fonetyki sprawiając jednocześnie, że Wasz głos będzie brzmiał inaczej, przynajmniej w nagraniu audio. Przede wszystkim, mówcie spokojnie i powoli. Metodą prób i błędów musicie znaleźć odpowiednie dla siebie tempo wypowiadania się. Pamiętajcie jednak, że ani sztuczne spowolnienie, ani zbyt szybki galop nie są tu Waszymi sprzymierzeńcami. Gdy będziecie mówili za wolno, przekaz będzie nudny i monotonny. Gdy natomiast słowa wyplujecie z prędkością karabinu maszynowego, szybko złapiecie zadyszkę.

Pamiętajcie także o odpowiedniej intonacji. Minimalnie zwiększajcie i zmniejszajcie tempo mowy oraz operujcie barwą dźwięku w komfortowych dla siebie zakresach tonów niskich i wysokich. Używajcie krótkich przerw, jako interpunkcji. Tak wypowiedziane słowa stworzą niepowtarzalną „melodię”. Zwróćcie uwagę, iż często rozpoznajemy spikera po sposobie mówienia, a nie po tonie jego głosu. Postarajcie się odnaleźć w swojej mowie coś charakterystycznego i uwypuklijcie ten element.

Może to być „francuskie R”, specyficznie AAkcentowana samogłoska, czy nawet sposób wymawiania imion (np. zawsze Wojciech, Dariusz, Jarosław zamiast Wojtek, Darek, czy Jarek).

Stwórzcie SWOJĄ wizytówkę.

Kolejnym, ważnym elementem jest umiejscowienie mikrofonu. Z pewnością zauważyliście, że niektórzy prezenterzy mówią do mikrofonu postawionego na blacie stołu, podczas gdy inni, mają mikrofon podwieszony na wysięgniku, czy statywie – od góry. W lokalizacji mikrofonu, czynnik estetyczny, ma raczej drugorzędne znaczenie. Od kąta ustawienia mikrofonu w stosunku do mówcy, bowiem w dużej mierze zależy wysokość tonu dźwięku wychwytywanego przez przetwornik elektromagnetyczny w urządzeniu.

Jeżeli mikrofon umieścicie poniżej podbródka, to wyłapie on fale dźwiękowe wydobywające się z ust i odbite od gładkiej i twardej powierzchni Waszego podniebienia. Ton dźwięku będzie wydawał się wyższy.

Niższą (bardziej basową) barwę głosu uzyskacie umieszczając mikrofon powyżej linii swoich ust. Dzieje się tak, dlatego, iż w tym przypadku mikrofon przetworzy falę dźwiękową odbitą od miękkiego i chropowatego języka.

Naturalnie, trik ten nie zmieni waszego głosu diametralnie, ale myślę, że warto o tym pamiętać. Z pomocą w uzyskaniu przyjemnego, radiowego głosu przyjdzie Wam również nowoczesna technika. Zdecydowana większość dostępnych na rynku programów do obróbki audio posiada w swoim arsenale przynajmniej najpopularniejsze filtry. Możecie korzystać z dobrodziejstw, zaimplementowanych w oprogramowaniu różnych producentów. Zgodnie jednak z zasadą, że na słabym fundamencie porządnego domu nie zbudujesz, proponuję, abyście bardziej skoncentrowali się na dobrej jakości materiału wejściowego.

Nagranie zawierające całą gamę szumów, chrząknięć, czy innych niepożądanych hałasów o wiele trudniej będzie „oczyścić” w post produkcji. Tutaj, celowo będę używał terminologii angielskiej, albowiem z opisami w tym właśnie języku spotkacie się najczęściej.

Zacznijcie od takich filtrów i ulepszaczy, jak peak limiter, noise gate i compressor.

Możecie użyć trzech oddzielnych urządzeń, ale z łatwością znajdziecie na rynku procesory multi-efektowe, spełniające trzy powyższe podstawowe funkcjonalności, jednocześnie, nie rujnujące waszego portfela. Z pewnością, nie chcecie, aby na Waszym nagraniu znalazły się głośne chrząknięcia, czy skoki amplitudy spowodowane, np. gwałtownym wybuchem śmiechu. Takie nagłe wzrosty poziomu głośności na pewno nie będą mile widziane przez słuchaczy.

Jeżeli macie skłonności do generowania podobnych przesterowań – zaopatrzcie się w limiter. Działanie tego filtra jest w swojej idei dziecinnie proste. Limiter, to specyficzny rodzaj ogranicznika wartości siły (natężenia) dźwięku. Po ustawieniu odpowiadającego Wam poziomu działania (potencjometrem, bądź przyciskami elektronicznymi) limiter zadba o to, aby żadne skoki głośności nie przekroczyły żądanego pułapu. Gdy sygnał będzie za głośny, limiter go po prostu w sposób inteligentny przyciszy. Dobrą praktyką jest ustawienie limitera na poziomie zbliżonym do wartości nominalnej 0dB. Czasami trochę poniżej tej wartości, ale nigdy powyżej.

Po drugiej stronie medalu, znajdzie swoje zastosowanie filtr noise gate. Zdefiniowany przez Was minimalny poziom siły dźwięku, przy której bramka się otworzy i pozwoli na przetwarzanie głosu pomoże Wam pozbyć się wszelkich niepotrzebnych fal akustycznych, jakie mogą przedostać się do nagrania podczas pauzy w mówieniu.

Dla przykładu:

W momencie, kiedy mówicie do mikrofonu bramka jest otwarta i Wasz głos dociera do urządzenia nagrywającego. W momencie, gdy w tle przejeżdża pociąg, czy na zewnątrz szczeka pies dźwięki te zazwyczaj, są cichsze od Waszej mowy, więc bramka się zamknie i nie dopuści niepożądanego hałasu do nagrywarki.

Naturalnie, może się zdarzyć, że podczas nagrania, gdy Wy mówicie do mikrofonu i noise gate jest nieaktywna, coś zakłóci Wasze nagranie. Zróbcie wtedy krótką przerwę (uaktywniając tym samym, noise gate) odczekajcie, aż źródło hałasu ustanie i ponownie rozpocznijcie nagrywanie powtarzając ostatnią sentencję.

Takie zakłócenie, łatwo będzie później odnaleźć w nagranym materiale i usunąć w post produkcji.  Ze względu na to, że ustawienie odpowiedniej czułości bramki jest dość trudne, proponuję uprzednie przeprowadzenie kilku prób, w celu znalezienia odpowiedniego dla Waszego otoczenia progu odcięcia, czyli aktywacji bramki.

Są ludzie, którzy z natury mówią dość cicho. Jeśli należycie do tej grupy, albo po prostu chcecie, aby Wasz głos brzmiał bardziej dynamicznie, użyjcie kompresora (compressor). Kompresja jest szeroko stosowana w radiofonii w celu zwiększenia postrzeganej głośności dźwięku.

W odróżnieniu od limitera i noise gate, compressor będzie od Was wymagał trochę większej wytrwałości przy ustawianiu odpowiednich parametrów. Poświęćcie wystarczająco dużo czasu, aby odnaleźć wartości najwłaściwsze dla Waszego głosu. Nie spieszcie się. Próbujcie, próbujcie i jeszcze raz próbujcie. Raz skonfigurowanego odpowiednio kompresora nie będziecie musieli później dotykać.

Krótko o parametrach:

Threshold (Próg).

Ustawiany w decybelach (dB) poziom sygnału, przy którym kompresor zaczyna pracować. Jeśli na przykład ustawisz próg na 10 dB, to każdy sygnał wejściowy mający wartość wyższą zostanie „obrobiony” według parametrów zdefiniowanych poniżej.

Ratio (Stosunek).

Ustawienie poziomu kompresji (dB), jakiej zostanie poddany sygnał audio, który przekroczy zdefiniowany próg (threshold). Stosunek 4: 1 przetworzy na wyjściu 1 dB, na każde, 4 dB sygnału wejściowego, który przekroczy próg docelowy.

Attack.

Czas, mierzony w milisekundach (ms), jaki potrzebuje kompresor, aby osiągnąć swój maksymalny poziom dźwięku.

Release.

Kontroluje czas (ms) potrzebny kompresorowi na wypuszczenie sygnału po jego spadku poniżej określonego progu.

Output.

Ustawia ogólny, całościowy poziom wyjściowy efektu (dB).

 

Jak już wcześniej wspomniałem, optymalne ustawienie kompresora musicie przeprowadzić metodą prób i błędów. Nie ma innej możliwości. Chciałbym jednak przedstawić Wam bardzo ogólne zasady i wartości, którymi możecie się sugerować przy konfiguracji filtru. Pamiętajcie jednak, że są to wartości przybliżone i Wasze głosy mogą brzmieć lepiej przy zastosowaniu nieco innych parametrów.

 

Attack: Najszybciej jak to możliwe, czyli jak najkrótszy czas w milisekundach

Release: Najniższy możliwy czas, bądź ustawienie Auto

Threshold: -3dB do -8dB

Ratio: Między 4: 1, a 6:1

 

Jako podkasterzy, macie do swojej dyspozycji inne, bardzo ciekawe filtry elektroniczne, które możecie wykorzystać w celu uatrakcyjnienia swojego nagrania. Popularne są wszelkiego rodzaju expandery, excitery, reverby, czy flangery, ale to raczej temat sam w sobie.  Obszerny i wymagający oddzielnego opracowania, dalece odbiegający od tematyki niniejszego wpisu.

Muzyka w tle.

Bardzo często w audycjach radiowych i podkastach w ścieżkę audio wplatany jest jakiś podkład muzyczny. Czy to melodia na wstępie nagrania, czy też krótkie przerywniki muzyczne oddzielające poszczególne tematy poruszane w programie, akcenty muzyczne niewątpliwie wzbogacają i urozmaicają podkast.

Niejednokrotnie jednak producenci nie potrafią właściwie operować podkładem muzycznym i głosem. W efekcie, słuchacze otrzymują muzykę zagłuszającą spikera i wcześniej raczej, niż później rezygnują oni z dalszego słuchania audycji. Nie chcielibyście, aby odbiorcy zmuszeni byli do wsłuchiwania się w Wasze słowa. Słuchacze bardziej by się wówczas skupiali na wyłapaniu Waszego głosu, niż na treści, którą macie do przekazania.

Jak połączyć muzykę i mowę, aby wzajemnie nie kolidowały? Wykorzystajcie technikę reżyserską zwaną z angielskiego – ducking.

Polega ona na momentalnym przyciszeniu jednego źródła dźwięku, w momencie, gdy pojawia się drugie. Poziom głośności wraca do wartości oryginalnej zaraz po tym, jak drugie źródło przestaje nadawać. W praktyce, zmniejszamy natężenie dźwięku w ścieżce zawierającej muzykę, wraz z momentem rozpoczęcia mowy. Po skończonej sentencji, ponownie zwiększamy głośność muzyki. Najłatwiej jest osiągnąć ducking używając potencjometrów w mikserze. Doświadczony prezenter jest w stanie płynnie przyciszać muzykę w rytm wypowiadanych słów. Często nawet, zmieniając natężenie sygnału ścieżki muzycznej, w momentach robienia krótkich pauz interpunkcyjnych w wypowiedzi.

Palec umieszczony na suwaku, przesuwa się w górę i w dół w rytm wypowiadanych sentencji, a wrażenia odsłuchowe są takie, że do odbiorcy dociera zarówno muzyka, jak i niezakłócona mowa. Słuchacze mają wrażenie, że podkład muzyczny i tekst spikera nie kolidują ze sobą w żaden sposób. Jest to umiejętność wymagająca dużo praktyki i całkowicie niepotrzebna, jeśli do nagrania podkastu nie używacie miksera. Dobra wiadomość jest taka, że najprawdopodobniej oprogramowanie, którego używacie do obróbki swojego nagrania, obsługuje ducking. Rozejrzyjcie się wśród opcji lub narzędzi dostępnych w waszych programach.

Mając oddzielnie nagrane ścieżki z muzyką i mową możecie z powodzeniem zaimplementować ducking. Porównując sinusoidę odzwierciedlającą Wasze słowa z sinusoidą podkładu będziecie mogli łatwo wskazać miejsca, gdzie oba kanały pokrywają się. Teraz musicie tylko zmniejszyć natężenie sygnału w ścieżce muzycznej w miejscach gdzie koliduje ona z wypowiadanym tekstem. O ile przyciszyć muzykę, aby nie zagłuszała mowy, jednocześnie będąc ciągle słyszalną w tle? To zależy od dynamiki i natężenia kanałów zawierających Wasz głos i muzykę. Spróbujcie przyciszyć podkład o około -14 do 18dB. Taki pułap daje z reguły najlepsze efekty.

Popping

Jeżeli macie tendencje do wydmuchiwania zawartości swoich płuc w momencie wypowiadania takich spółgłosek jak „p”, czy „b” to lepiej zaopatrzcie się w pop-filter. (To taka plastikowa obręcz obciągnięta damską pończochą).  Umieśćcie go pomiędzy swoimi ustami a membraną mikrofonu, a skutecznie wyeliminuje on wszystkie niepożądane fale powietrza, jakie wydmuchujecie w czasie mowy. W przeciwnym wypadku odsłuch Waszego podkastu na głośnikach spowoduje efekt, podobny do tego, jaki widzieliście w pierwszej scenie „Powrotu do przyszłości”, a ci, którzy będą Was słuchać przez słuchawki, od razu mogą skontaktować się z laryngologiem.

Proponuję świetne ćwiczenie.

Zbliżcie zewnętrzną część swojej dłoni do ust, tak na około 1-2 cm. Teraz, wypowiedzcie jakieś słowa zawierające spółgłoski „p” lub „b”. Spróbujcie papiloty, albo bąbelki. Czujecie delikatne podmuchy powietrza na skórze? Takie właśnie „plucie” mikrofon pojemnościowy wyłapie bezlitośnie. Co gorsze, ciężko pozbyć się tego w post produkcji.

Najlepszą metodą na pozbycie się tego nieprzyjemnego zjawiska jest określenie optymalnej odległości, pomiędzy Waszymi ustami, a mikrofonem. Pomaga także ustawienie mikrofonu w trochę innej płaszczyźnie do mówiącego. Nie mówcie prosto do mikrofonu. Umieśćcie go kilkanaście centymetrów w lewo lub prawo, tak, aby fala dźwiękowa wydostająca się z Waszych ust nie „uderzała” bezpośrednio membrany, a tylko ją muskała pod kątem odchylonym o 20-45 stopni. Ze zmianą odległości i kąta ustawienia mikrofonu w stosunku do mówcy wiąże się też zmiana natężenia i dynamiki nagrywanego dźwięku. Spróbujcie kilku konfiguracji odległość/kąt, aby odnaleźć optymalną dla siebie pozycję mikrofonu.

W przypadku przetworników dynamicznych, gdzie mikrofon musi być stosunkowo blisko ust, możecie trzymać go bliżej policzka, lekko pod kątem i skierowany trochę bardziej w stronę klatki piersiowej, niż twarzy.

Cisza

Czasami, zdarza się, że podczas późniejszej obróbki nagranego materiału, jakieś jego fragmenty nie podobają Wam się. To normalne. Wówczas, po prostu „wycinacie” niepożądane elementy, jak kaszlnięcia, mlaśnięcia ustami, hałas wywołany upuszczeniem długopisu, itp. poprzez wyciszenie w tym miejscu ścieżki dźwiękowej, prawda?

Błąd!

Po takim zabiegu Wasze nagranie będzie miało ciszę, absolutną. A przecież nawet, gdy nic nie mówicie do mikrofonu, ten wciąż rejestruje „ciszę” pomieszczenia, w którym się znajdujecie. Każdy pokój, pomieszczenie, sala cechują się swoją własna charakterystyką akustyczną.

Dla przykładu:

W pokoju, w którym nagrywacie swoją audycję działa wentylator, ciecz przepływająca przez kaloryfer wydaje dziwne odgłosy i temu podobne dźwięki.

Nagrajcie 30 sekund „ciszy” swojego pokoju i zapiszcie plik na dysku. Za każdym razem, gdy będziecie musieli zastąpić niechciany dźwięk w Waszym nagraniu, zastąpcie go ciszą pomieszczenia, a nie ciszą absolutną wygenerowana przez program komputerowy. W efekcie końcowym, audycja będzie brzmieć o wiele naturalniej.

Mam nadzieję, że uzbrojeni w informacje, które tutaj przedstawiłem oraz cierpliwość i determinację będziecie w stanie nagrać naprawdę dobry podkast. Dobry podkast pod względem technicznym, którego Wasi odbiorcy z miłą chęcią wysłuchają i będą do niego wracać poprzez subskrypcje.

Powodzenia.


Article written by